Zdarza się to częściej, niż ktokolwiek przyznaje. Ktoś zbudował Twoją stronę trzy lata temu, zapłaciłeś, działała. Teraz maile się odbijają, numer telefonu jest martwy, a Ty musisz zmienić godziny otwarcia.
To jest do odzyskania, prawie zawsze. Ale kolejność działań ma znaczenie, bo zły pierwszy ruch może kosztować Cię stronę w całości.
Strona internetowa to trzy osobne rzeczy i mogą siedzieć w trzech różnych miejscach. Ludzie odkrywają to dokładnie w najgorszym momencie.
Domena. Twój adres. Wynajmowana rocznie od rejestratora.
Hosting. Komputer serwujący pliki.
Sama strona. Podstrony, obrazy i treści.
Twój designer mógł zarejestrować wszystkie trzy na własne nazwisko, własną kartą, na własnym koncie. To jest różnica między złym tygodniem a prawdziwym problemem.
Domena jest tą pilną, bo jeśli wygaśnie, może ją kupić każdy, a odzyskanie waha się od drogiego po niemożliwe.
Wyszukaj lookup WHOIS i wpisz swoją domenę. Pokaże Ci rejestratora i datę wygaśnięcia. Liczą się dwie rzeczy: ile masz czasu i czy dane kontaktowe są Twoje, czy jego.
Jeśli wygaśnięcie jest blisko, zajmij się tym dziś. Wszystko inne na tej stronie może poczekać tydzień. To nie może.
Poszukaj ostatniej opłaconej faktury albo dowolnego starego maila. Firmy hostingowe piszą o odnowieniach bez przerwy, więc przeszukaj skrzynkę po nazwie domeny i zobacz, kto do Ciebie o niej pisał.
Jeśli znajdziesz konto i jest na Ciebie, zmień hasło teraz i dodaj własną kartę. Jeśli jest na niego, skontaktuj się z hostingiem bezpośrednio, wyjaśnij sytuację i zapytaj o procedurę przeniesienia konta. Większość ją ma, bo to nie jest rzadka sytuacja.
Zanim cokolwiek zmienisz, zrób kopię. Jeśli masz dostęp do hostingu, pobierz pliki i wyeksportuj bazę danych. Jeśli nie masz, przynajmniej zapisz każdą podstronę jako PDF i pobierz każde zdjęcie, na którym Ci zależy.
Tekst łatwo napisać od nowa. Zdjęcia Twoich skończonych realizacji sprzed czterech lat już nie, i ich utrata boli długo po tym, jak reszta jest naprawiona.
Gdy już możesz wejść, masz wybór, a ratowanie nie jest automatycznie tańsze.
Ratunek ma sens, jeśli strona działa, przyzwoicie rankuje, a jedynym problemem był dostęp. Zmień hasła, podepnij własną kartę do wszystkiego i idź dalej.
Przebudowa ma sens, jeśli nadal nie możesz edytować jej samodzielnie. Strona, którą mogła aktualizować tylko jedna zaginiona osoba, i tak musiała tu skończyć. Przebudowa na czymś, co możesz zmieniać sam, usuwa całą kategorię problemu, zamiast odkładać go do następnego zniknięcia.
Tak czy inaczej, zatrzymaj domenę. Niesie całą Twoją historię w wyszukiwarce, a jej zmiana ją wyrzuca.
Ktokolwiek zbuduje Twoją następną stronę, ustal to zanim jakiekolwiek pieniądze zmienią właściciela.
Wszystko jest zarejestrowane na Ciebie, z Twoim mailem i Twoją kartą. Niech mają dostęp. Nie pozwól im mieć własności. Profesjonalista nawet nie mrugnie.
Możesz samodzielnie robić zwykłe zmiany. Ceny, godziny, zdjęcia, nowa usługa. Jeśli każda drobna poprawka wymaga jego, zbudowałeś tę samą pułapkę jeszcze raz, z inną osobą w środku.
Prawie nikt nie traci strony przez awarię techniczną. Traci ją, bo jedna osoba trzymała klucze i przestała odpowiadać.
Miej domenę, trzymaj konta i umiej samodzielnie zmienić swoje godziny otwarcia. Cała reszta jest do odzyskania.
Zespół Instinctor
Część przewodnika Ile kosztuje strona firmowa · Profesjonalne projektowanie stron

Używamy plików cookie, aby strona działała, aby rozumieć ruch i ulepszać Twoje wrażenia. To Ty decydujesz, na co się zgadzasz.